Jadąc w kierunku osiedla Podwawelskiego, widzę, iż na północ od miasta widnieje ciemna masa chmur, która wygląda majestatycznie. Ok. 19:00 już razem kierujemy się w stronę Nowej Huty (jednej z dzielnic Krakowa). Dojeżdżając do ulicy Okulickiego zastanawiamy się, co jest grane, gdyż według danych radarowych z netbooka, którego mamy ze sobą, powinno już padać. Nad nami widnieję bardzo ciemna, mocno uwodniona podstawa Cumulonimbusa, zaś poniżej szybko sunące po niebie fractusy. Jadąc dalej w kierunku Zesławic nasze oczekiwania urzeczywistniają się. Zaczyna padać deszcz, dosyć mocno, krople są duże. Co jakiś czas słychać donośny grzmot z pobliskiego rdzenia burzy. Robi się coraz ciemniej, również kałuże z każdą chwilą są coraz większe, ulicą płyną potoki wody, zaś w rowie z boku drogi płynie istna rzeka. Niektóre samochody zaczynają stawać, włączając światła awaryjne. Jedziemy dalej, wjeżdżamy w ulewny opad deszczu o dużych kroplach, widoczność spada do ok. 300m… Jadąc w kierunku Kantorowic docieramy do miejsca, w którym jakiś niewielki ciek wodny zamienił się w rwąca rzekę, zalewając przy tym okoliczne pola oraz drogę, którą mieliśmy zamiar jechać. Wszystkie auta zaczynają zawracać , w ulicę tę wjeżdżają tylko wozy strażackie, jadące w kierunku znajdującej się nieopodal, zalanej drogi pod wiaduktem kolejowym. Zatrzymuję samochód, wysiadam i w strugach deszczu idę dokumentować łowy. Robię zdjęcia rwącemu potokowi wody oraz chmurze burzowej, która przyniosła ze sobą tak pokaźną ilość wody. Po chwili przemoczony do suchej nitki, wracam do auta , gdzie czeka na mnie Paweł z odświeżonymi danymi radarowymi. Okazuję się, że burza oddaliła się już nieco na wschód, nie tracąc jednocześnie na sile, zaś opad deszczu, już umiarkowanie intensywny, spowił prawie cały Kraków.
Czas na powrót. Wracając dostrzegamy liczne miejsca, w których utworzyły się głębokie kałuże, widzimy również zalane pola. Pełni radości z udanych łowów ustalamy, co zrobić z naszą „zwierzyną”, a następnie udajemy się do swoich domów. Po powrocie do domu dowiaduję się z systemu PODEST, iż poziom rzek na północ od Krakowa (m.in. na rzece Szreniawa oraz Prądnik) wzrósł o ok. 0,5m w pół godziny, a miejscowo nawet o więcej. Ok. godz. 21:45 oglądając kronikę słyszę też wieść o zalaniu przez tę burzę wsi Tropiszów, która oddalona jest o około 3km od miejsca, w którym byłem razem z Pawłem Cholewą na łowach.
Oto artykuł z gazety dotyczący tejże burzy : http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... ezdne.html
Oraz filmiki, które kręciłem razem z Pawłem Cholewą w czasie łowów (czasem było niebezpiecznie xD):
Pierwszy filmik kręcony był w czasie jazdy
Drugi filmik przedstawia skutki nawalnych opadów w okolicach Igołomi, oraz nieliczne zdjęcia






