Krajobraz po śnieżycy w południowo-wschodniej części Polski – nieprzejezdne drogi, półtorametrowe zaspy

Południowo-wschodnią część Polski opuściły już obfite opady śniegu połączone z wiatrem, którego prędkość dochodziła w porywach do 75 km/h. Padało od wczorajszego wieczora do dzisiejszego popołudnia. Najbardziej ucierpiało województwo podkarpackie i lubelskie, duże opady wystąpiły też na południu i wschodzie woj. małopolskiego. W Lubieniu (między Myślenicami a Rabką) w ciągu kilkunastu godzin spadło ponad 50 cm świeżego śniegu. Podobna ilość śniegu spadła też w wielu miejscach województwa podkarpackiego.

Zamieć śnieżna w Bobowej k. Nowego Sącza (fot. Sebastian Broniek)

Śnieżyca spowodowała wiele poważnych problemów komunikacyjnych. Setki dróg o podrzędnym znaczeniu zostało kompletnie zasypanych kilkudziesięciocentymetrową warstwą świeżego śniegu. Lokalnie blokowały się nawet drogi krajowe. Ciężarówki, które nie miały na kołach łańcuchów, z wielkim trudem pokonywały nawet najmniejsze wzniesienia. Tak było m.in. na Zakopiance, drogach krajowych nr 4, 9 i 75. Silny wiatr skutecznie utrudniał walkę z atakiem zimy – błyskawicznie nawiewał nowy śnieg na miejsca odśnieżone i tworzył ponad półtorametrowe zaspy. Natomiast w Brzesku (woj. małopolskie) zawalił się dach tymczasowego magazynu budowlanego oraz w związku z zagrożeniem zawalenia się dachu, ewakuowano sklep znanej sieci dyskontów. Po odśnieżeniu zadaszenia sklep został ponownie otwarty. W okolicach tego samego miasta, na autostradzie A4 autokar z wycieczką z Izraela utknął na poboczu trasy.

Efekt śnieżycy w Brzesku (fot. Tomasz Machowski)

Wszystkiemu jest winny głęboki niż o imieniu Xaver, który od wczoraj przemieścił się znad rejonu Morza Adriatyckiego nad Białoruś. Niż był zbudowany na bardzo dużym poziomym kontraście termicznym. Po wschodniej stronie układu znajdowała się masa powietrza charakteryzująca się temperaturą na powierzchni izobarycznej 850 hPa dochodzącej do 10°C. Z kolei po jego zachodniej stronie na tej samej wysokości temperatura osiągała zaledwie -14°C. Ciepłe powietrze z dużą zawartością wilgoci było wpychane przez wir niżu od wschodu ku zachodowi do zimnych mas powietrza, gdzie para wodna przechodziła gwałtownie przemiany fazowe i w efekcie końcowym doprowadziło to do wystąpienia silnych opadów śniegu na terenie naszego kraju. Aż trudno sobie wyobrazić sytuację, w której omawiany niż przesuwałby się znacznie wolniej. Prawdopodobnie skończyłoby się kilkudniowym paraliżem Polski Południowo-Wschodniej, który mógłby spokojnie zasługiwać na miano zimy stulecia. W tym miejscu warto podkreślić, że mamy już połowę marca i sytuację synoptyczną, z którą w ostatnich kilku dniach mamy nad Europą Środkową, trudno nazwać czymś normalnym. W marcu zdarzały się co prawda okresy z mroźną pogodą, ale mało kto spodziewał się, że pogoda charakterystyczna dla środka zimy da o sobie znać, i to w aż taki sposób. Warto zaznaczyć jednak, że uderzenia śnieżnej zimy zdarzały się nawet w kwietniu, a 2 lata temu nad Dolnym Śląskiem spory opad śniegu wystąpił w trzeci dzień maja. Zjawisko na szczęście nie miało aż tak dużego nasilenia, jak ostatnia śnieżyca, jednak wywołało powszechne zdziwienie, ponieważ śnieg spadł na zielone liście drzew.

Oczywiście nasze forum i profil na Facebook-u wypełnił się Waszymi relacjami związanymi z atakiem zimy. Niektóre Wasze opisy wyglądały dość dramatyczne. Donoszono m.in. o 60-70 cm nowej pokrywy śnieżnej, wietrze wiejącym z prędkością nawet do 100 km/h i dwumetrowych zaspach. Tak ciężka sytuacja panowała w Krynicy-Zdrój. Serdecznie dziękujemy Wam za przesłane relacje, zdjęcia i filmy. Jednocześnie mamy nadzieję, że już niebawem nasz kraj dostanie się pod oddziaływanie cieplejszych mas powietrza i z przeciągającą się zimą pożegnamy się już definitywnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii News. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.