Nad Polską od kilkudziesięciu godzin zalegają chmury związane z ośrodkiem niżowym, który powstał nad Ukrainą i Białorusią, a następnie przemieścił się nad Polskę. Niż na szczęście jest płytszy, aniżeli początkowo prognozowały modele to numeryczne, ale i tak daje sporo opadów deszczu.
Silne deszcze wystąpiły już w czwartek, kiedy oprócz opadów wielkoskalowych, wystąpiły obfite opady konwekcyjne. W woj. śląskim, opolskim i wielkopolskim ulewy spowodowały lokalne podtopienia, a sumy opadowe z posterunków opadowych IMGW lokalnie w ciągu doby osiągnęły ponad 80 mm. Mimo wszystko było mniej groźnie niż prognozowało to wiele modeli numerycznych, m.in. Aladin i WRF. Były miejsca, gdzie opad został przez te modele dwukrotnie zawyżony – zamiast sum zdecydowanie przekraczających wartości 100 mm, notowano opady dobowe rzędu kilkudziesięciu mm. Jednak nawet takie deszcze, mimo że ziemia była gotowa przyjąć nadmiar wody, spowodowały raptowny wzrost stanów wód w rzekach. W Czechach na kilku wodowskazach zanotowano przekroczenie najwyższego poziomu zagrożenia powodziowego, natomiast w Polsce doszło do przekroczeń stanów ostrzegawczych, głównie na Odrze.











